A to wcale nie jest wpis wielkanocny. Nic się nam nie pomyliło. Po prostu dostaliśmy cudny prezent kulinarny, takie lubimy najbardziej, a mianowicie jajka od szczęśliwych, przydomowych kurek – hodowanych i pielęgnowanych przez znajomą w przydomowym ogrodzie. A my z takich jajek robimy na przykład szybkiego omleta. Do dzielenia się  i samodzielnego smarowania, czym kto lubi.

Omlet sprawa prosta, a ten był cudnie żółty.

Przepis:

5 jajek

ok. 10 łyżek mleka/wody gazowanej

2 łyżki mąki

ubijamy na maksa, napowietrzamy i wlewamy na patelnię, na małym ogienku pod przykrywką sobie rośnie.

My lubimy dzielić na trójkąty i smarować. Dziś była malinowa konfitura i smażone brzoskwinie (zostały nam jeszcze dwa letnie słoiczki).

Dzieciaki chętniej jedzą wszystko, jak mogą coś samodzielnie zrobić z jedzeniem. Posmarować, posypać ziołami, doprawić itp. Mniej buntów wtedy, więcej samodzielności i czasu dla nas, no i poczucie sprawstwa buduje takiego małego człowieka. Warto próbować od początku. U nas nie ma wydłubywania natki, bazylii, koperku, pestek czy innych dodatków. Wprost przeciwnie, nasz mały smakosz sam sobie posypuje wszystko. Ale nie znaczy to, że jest wszystko jedząca. Jak każdy, również mały człowiek, ma swoje smaki lubiane i nielubiane. Nic na siłę.

Dzieci lubią się też dzielić. Kroić porcje, rozdawać, podglądać, jak inni jedzą. Rodzinne śniadanie z uważnością.

 

rodzinne śniadanie śniadanie dla dzieci03śniadanie dla dzieci własne kury

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany