W zeszłym roku pierwszy raz zrobiłam taki kalendarz adwentowy z niespodziankami. Powód był prosty. Moje dziecko jest uczulone na kakao i czekoladowe tradycyjne kalendarze z okienkami nie wchodziły w grę. Pomysł kalendarza z kieszonkami okazał się cudowny. Nie spodziewałam się, że może to wzbudzić tyle emocji i to każdego, jednego dnia przed Świętami.

W tym roku kalendarz będą nawiedzać już dwie pary łapek, a jedna w ogóle nie je słodyczy. Trzeba zatem kombinować w inną stronę z pomysłem na wypełnienie. Kierunek – zabawka, która ma dużo  elementów/części. Taki kalendarz to w sumie dużo większa frajda niż Mikołajki. Więc u nas będzie to trochę zamiast mikołajkowego prezentu. Pod poduszką 6 grudnia pewnie znajdzie się jakaś książka, ale główną atrakcją grudniowego oczekiwania na Święta ma być kalendarz. Nie wiem, czy uda mi się dwulatka przekonać do tego, że otwieramy tylko jedną kieszonkę codziennie, ale będziemy próbować.

U nas często tak bywa, że musi to być coś choć odrobinę kulinarnego i drewnianego. Idealną zabawką dla malucha i starszaka do wsadzenia do pojedynczych kopert okazał się zestaw drewnianych magnesów ogród marki Janod – jest tam akurat 24 elementów, czyli dokładnie tyle ile potrzebnych jest do uzupełnienia kalendarza adwentowego.  Inne pomysły, jak zawsze przyniósł mi niezastąpiony sklep Tiger – zestaw 12 pierścionków i 9 mini stempelków.

kalendarz adwentowy DIY

janod puzzle Foodziaki

kalendarz adwentowy DIYtiger foodziakitiger foodziakijanod ogród foodziakikalendarz adwentowy DIY

Tak to wygląda. Zobaczymy, jak zadziała. Ja jakbym miała coś takiego w dzieciństwie, to bym oszalała z radości :-)

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany